|
Witam Drogie Koleżanki,
Czyż nie czujecie się mądrymi mamami, żonami, kobietami? Oczywiście, że tak! Nie mniej jednak często, gdy szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania posiłkujemy się fachową literaturą. I dobrze! Księgarnie zasypują nas najróżniejszymi poradnikami, więc trzeba korzystać. Ostatnio, znalazłam nawet taki, który krok po kroku, zdjęcie po zdjęciu opisuje proces przewijania dziecka- łącznie ze zbliżeniem brudnej pupy. Pomyślałam więc, że nie trzeba kupować wszystkiego, co nam wpadnie w ręce (nasze półki by tego nie wytrzymały- budżet zresztą też, poza tym książka ze zdjęciami stolca odpada). Jednak takie pozycje, w których można znaleźć naprawdę cenne informacje warto chociaż przejrzeć. Ponieważ natknęłam się ostatnio na taką właśnie książkę, postanowiłam Wam ją przedstawić.
„Jak porozumieć się z własnym dzieckiem”, Virginia K.Stowe, Andrea Thompson. Książka w dość przystępny sposób uczy rodzica, jak postępować z dzieckiem w różnych sytuacjach. W jasny i klarowny sposób pokazuje poprawny dialog z pociechą podczas trudnych momentów. Rozdział pierwszy to wstęp. Tu autor przekonuje nas, że książka jest wspaniała, a my po jej przeczytaniu będziemy super wyszkolonymi rodzicami. Czy warto mu zaufać odpowiem później. W drugi rozdziale przedstawione są etapy zachowania dziecka w różnym wieku (od 6 miesiąca do 5 lat). Informacje dość przydatne. Można się uspokoić czytając, że nasz dwulatek „jeszcze nie zna manier, nie mówi ‘dzień dobry’„. (Uff, myślałam, że mój syn jest źle wychowany) Rozdział trzeci to trzydzieści narzędzi dla rodzica, które mają go nauczyć tytułowego „porozumiewania się z własnym dzieckiem”. W przystępny sposób opisane są tu różnorakie sytuacje z jakimi stykamy się każdego dnia oraz przedstawiony jest schemat rozmowy z dzieckiem. Poszczególne techniki ukazane są w formie hasła umieszczonego w ramkach. Następnie opisany jest sposób, kiedy i w jakiej sytuacji możemy z danej techniki skorzystać. W trakcie czytania autorka często powtarza poszczególne techniki, dzięki czemu po skończonym rozdziale naprawdę dużo zostaje w głowie. Po lekturze wystarczy przewertować ten rozdział, przypomnieć daną technikę z ramki i szybko przypomnimy sobie, do czego się odnosiła. Rozdział czwarty to zastosowanie narzędzi w zależności od wieku i etapu rozwoju dziecka. Ponownie mamy tu opisane techniki jakie należy stosować przy różnych sytuacjach z dzieckiem; co powiedzieć, jak powiedzieć i czego się spodziewać. Po przeczytaniu rozdziału trzeciego, ten rozdział jeszcze bardziej otwiera nasze głowy na nowe sposoby komunikacji z naszym dzieckiem. Rozdział piąty- króciutki- opisuje sposoby na dalsze postępy i sposoby utrzymania dobrych relacji z naszą pociechą. Taki to właśnie jest, ten poradnik. Moim zdaniem warto przeczytać i stosować. Myślę, że dobrym pomysłem jest dzielenie się opiniami na temat fajnych książek, bo tak jak pisałam na początku, rynek zalewa nas przewodnikami, informatorami i innymi mądrymi książeczkami, a naprawdę nie wszystkie są warte tego, aby poświęcać im nasz niezwykle cenny czas. Jeśli więc i Wy czytałyście coś godnego polecenia, to piszcie w komentarzach. Ja po zapoznaniu się z niektórymi, postaram się je bliżej Wam zaprezentować. I jeszcze jedna wartościowa informacja- nie trzeba kupować książek. Warto korzystać z bibliotek. Ja ostatnio znalazłam śliczną bibliotekę i często tam zaglądam, pożyczając książki nie tylko dla mnie ale i dla Krzysia.
Dzień dobry Ciocie! Co ta mama mówi, że ja nie umiem się kulturalnie przywitać? A to co było przed chwilką to co? To, że ja sobie w myślach mówię niektóre zwroty nie oznacza, że od razy trzeba mnie nazywać „źle wychowanym”. Jestem oburzony, rozgniewany, poirytowany, podminowany i rozzłoszczony. Widzicie ile słów umiem już pomyśleć! A wszystko dlatego, że mama i tata czytają mi książeczki. Parę chwilek dziennie. Nie wiem, czy akurat 20 minutek, bo jak mi czytają to nie patrzę na zegarek, ale wystarczająco, aby moje komórki w głowie się rozwijały (mama tak coś mówi, za chorobę nie wiem, o co jej chodzi).
|